Kategorie: Wszystkie | Myśli nieuczesane | O nas | Relacje | Wyniki/Plany
RSS
niedziela, 25 marca 2018
RDS - ostatni uczestnik

aaa

Przeczytałem taki oto wpis Huberta o Przygodach pewnej nagrody No i nie powiem, niedosyt znaczny poczułem. Bo to nie jest cała historia. Pięknie opisana została część jak to Paweł nie dojechał na start i nie dowiózł nagrody. Tyle tylko, że to nie jest cała historia. Kto choć trochę zna Pawła wie, że awaria samochodu to nie jest coś co może powstrzymać go przed startem. Ba nawet to, że zawody skończyły się tydzień temu, nie stanowią dla niego jakiejś specjalnej niedogodności. I tu jest właśnie ten niedopisany ciąg dalszy. Paweł właśnie przemieszcza się w stronę Pruchnika, aby dziś w nocy wystartować na trasie TP100 tegorocznego RDS-a. Punktów komendant Hubert jeszcze podobno nie pozbierał, więc nawet może je sobie popodbijać. I to jest akcja w stylu starej, czerstwej Motylej Nogi. I to jest też niestety konieczność wyciągnięcia z piwnicy trupa w postaci mediów własnych w celu relacjonowania tego wydarzenia, skoro media obce nie podjęły tematu. Będziemy informować o postępach. 

Update: 18:45 25.03.2018

Paweł zahaczył o Stalowa Wolę, pobrał od kierownika Huberta mapę i odbył odprawę. Poniżej zdjęcie z odprawy.

 29341418_1621152561267012_291044988_n

Foto: Hubert Puka

Kierownik ocenia, że zawodnik wydaje być się w dobrej formie fizycznej i psychicznej. Czekamy na wieści z cichego startu w Pruchniku. 

22:47 25.03.2018

No to poszedł słoń po betonie. O 22:24 zaczął. Tak nietypowo trochę, ale czy tu cokolwiek jest typowe? Zajechał, przygotował się to co miał siedzieć jak nogi same się rwały. Nawet nie bardzo chciał pogadać. On już chciał zapier...ć. Samochód zostawił w jakiejś agroturystyce odrobinę bliżej PK1 i stamtąd zaczął. Początek sobie więc skrócił ale na koniec czaka go za to bonusowe podejście. Na całość dystansu to nie wpłynie. PK1 zrobił ok. 22:40. 

mms_img414786767

Pogoda podobno przesympatyczna - czyste niebo, księżyc, gwiazdy. Kto by nie chciał w taką noc połazić po krzakach. Oj słychać było w głosie entuzjazm. 

00:22 26.03.2018

PK2 załatwione.

mms_img1989424537

Lampionik na miejscu. No słychać trochę respektu w głosie. Śniegu sporo podobno jest ale chyba to ściema bo na zdjęciach nie widać. Na razie wszystko ładnie zmrożone więc komfort jest. Oby jak najdłużej. Znaczy się, żeby komfort jak najdłużej był a nie żeby mu jak najdłużej zeszło. 

6:20 26.03.2018

Przetrał noc. Nic go nie znajdło,  on nikogo nie zjadł. Jest między PK6 a PK7 czyli minął 30km. Nadal zmrożone, wyżej śniegu, niżej wytopione. Trudno wiele więcj wyciągnąć z tego jego sapania przez telefon o poranku. Na razie trasa łatwa, najciekawsza część zacznie się teraz po PK7. Swoją drogą gdzie tu sprawiedliwość na tym świecie. Jedni się muszą na 7 do pracy ku chwale polskiej gospodarki zrywać i jeszcze o głupotach pisać przy śniadaniu a taki jeden truteń i zakała podziwia sobie świt nad Sanem...

09:20

Dostałem zdjęcie jak poniżej. Z analizy mapy i dotychczasowego tempa to zakładam, że to cerkiew przy PK8 czyli 42km. 

 PS. Jak ja nie lubię blogować z telefonu. W ogóle to nie lubię ale z telefonu to już całkiem. Dodanie tej aktualizacji zajęło mi 15 minut.. 

10:33 26.03.2018

Nie no, nie ma to jak rzetelny korespondent w terenie. Zdjęcie przysłał jak wyżej i weź tu się domyśl co się dzieje. No ja na podstawie tej fotografii to mogę powiedzieć, że jest w lesie, śnieg jest i gałęzie na drodze. Ale który to kilometr to się na razie nie dowiemy. No i zdjęcie raczej z pozycji stojącej więc jeszcze na czworakach nie napiera.

14:30 26.03.2018

W końcu udało sie uzyskać bezpośrednie połączenie. Nie jest dobrze, nie jest lekko. W głosie słychać zmęcznie i trochę flustarcję. Nie ma ściemy, ciężko jest. Stało się to czego się obawiał od poczatku - zrobiło się za ciepło. Temperatura mocno na plusie czyli wszystko płynie. Na zmianę błoto i bardzo mokry śnieg. To nie są warunki do szybkiego napierania. W dodatku nawigacja też nie idzie za dobrze. Mapa nie za bardzo chce grać, a drogi to już wogóle. Obecnie zaliczył PK11 czyli 58km. Teoretycznie trzeba by mu życzyć nocnego ochłodzenia i mrozu żeby piekło (błoto) pozamarzało ale z drugiej strony buty kompletnie przemoczone więc ten mróz to nie koniecznie taki dobry. Ale kończąc optymistycznym akcentem powiedział, że przed północą nie zdąży skończyć, czyli zakłada, że jednak skończy. I tego się trzymamy. Patrząc na mapę to kluczowy teraz będzie chyba przelot z PK12 na PK13. Jak pójdzie mu sprawnie powinno być dobrze. 

18:00 26.03.2018

Zdjęcie z okolic PK13 (70km. wg rozpiski). Wyglądający na wymagający przelot z PK12 na PK13 poszedł jak po sznurku. Powiało optymizmem w głosie. Dwa najlbliższe przeloty wyglądają na łatwe, potem jeszcze trochę zabawy się zapowiada. Zamawiałem zdjęcie z zachodu słońca ale chyba nie ma co liczyć bo się zachmurzyło.

20:43 26.03.2018

PK15 (79km. wg mapy, 91km. wg tracka) i niestety koniec zabawy. Zastrajkował lewy achilles, Paweł zdecydował, że kończy. Tak sobie myślę, że jakby to było w trakcie zawodów to pewnie by pociągnął dalej, ale tak bez rywalizacji to chyba trudno się zmotywować i słusznie nie ma co ryzykować poważniejszej kontuzji. Ale ja bym jeszcze nie przesądzał definitywnie, że to koniec tegorocznego RDS-a. Znając Pawła wcale bym się nie zdziwił jakby za dwa lub trzy tygodnie pojechał dokończyć te ostatnie 21km...

27.03.2018 Bonus

Bonusowo na zakończenie: w trybie świątecznym celebryckie zdjęcie  na ściance ze sponsorami. Nic nie wiadomo o ewentualnym czerwonym dywanie. 

Foto: Hubert Puka

18:30, bazylsblox
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 kwietnia 2017
Patrz w lusterka

Patrz w lusterka, patrz do miski - Motyla Noga jest wszędzie...

14926764356121

...albo i nie.

czwartek, 26 maja 2016
Podsumowanie

"Moje wczesne wiersze były fatalne, ja jednak - tak jak większość kiepskich poetów - nie zdawałem sobie z tego sprawy, spokojny w swoim aroganckim przeświadczeniu, że sam fakt tworzenia nadaje jakąś wartość moim bezwartościowym pierdom" 

Martin Silenus jeden z bohaterów książki "Hyperion" (Dan Simmons).

16:43, bazylsblox
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 kwietnia 2015
Mieszane uczucia

Tydzień temu wystartowałem w drużynie z Pawłem w Jaszczur - Ukryty Wapień. O Jaszczurze było głośno jakiś czas temu na forum - impreza budząca kontrowersje. Przyszedł czas ocenić samemu. W wyniku tej oceny mam mieszane uczucia.

Wielki plus:

- wymagania nawigacyjne. Na trasie 50km. 35 punktów kontrolnych i dodatkowo 14 punktów na dwóch odcinkach specjalnych w jaskiniach. Wszystko oczywiście polane gęstym sosem punktów stowarzyszonych. Wyżyłem się nawigacyjnie za wszystkie czasy. W związku z moją obecną, pozostawiającą wiele do życzenia kondycją  to jest kierunek, w którym chciałbym iść - jak największy udział nawigacji. Takie imprezy będę chciał wybierać.

Plusy:

- fantastyczne wykorzystanie terenu zawodów,

- super odcinek specjalny w Jaskini Szachownica (magiczne miejsce),

- bardzo ładne "lampiony".

Minusy:

- nie zawsze poprawne umiejscowienie punktów w terenie: (PK 6 - wschodni skraj wyrobiska, stał dobre 150 metrów na zachód w środku wyrobiska, PK 13 - oznaczony u podstawy górki stał na skale prawie na samej górze, PK3 - naszym zdaniem nie stał tam gdzie był oznaczony. Wpisaliśmy BPK ale podobno niektórzy go znaleźli. Co do PK3 moje uwagi - punkt stał na hałdzie usypanej przy kopalni. Moim zdaniem punkt nie powinien być tam ustawiony bo: 1. to teren czynnej kopalni (jeździły tam ciężarówki wywożące piach na tą właśnie hałdę), 2. hałdy i większości kopalni nie ma na mapie, 3. organizator sam przyznał, że miał wątpliwości co do lokalizacji tego punkt (cytuję - "odmierzyłem się od jednej i drugiej drogi, trochę mi się nie zgadzało, sprawdziłem jeszcze na mapach geoportalu i postawiłem tak mniej więcej pośrodku). Po co stawiać punkt na elemencie, którego nie ma na mapie i samemu ma się wątpliwości co do jego lokalizacji?

Duży minus:

- usytuowanie punktu takiego jak poniżej:

Jestem zdecydowanie przeciwny ustawianiu takich punktów. Nie wnosi to nic do rywalizacji a tylko naraża zawodników na niepotrzebne niebezpieczeństwo. Na moje pytanie co miałaby zrobić moja żona 150cm wzrostu gdyby startowała w tych zawodach, usłyszałem od organizatora, że "umiejętności wspinaczkowe nie zależą od wzrostu". Może i tak choć gdy ktoś nie da rady doskoczyć do najniżej gałęzi to jednak robi to różnicę. Proponuję na następnych zawodach ustawić punkt w środku jakiejś skalnej ścianki. Niech zawodnicy na początek przeżywcują powiedzmy taką drogę trójkową. Na trójce przecież się nie odpada. A na każdych kolejnych zawodach podnosić stopień trudności drogi. Aż w końcu któryś odpadnie... albo zrobi Chińskiego Maharadżę (i to OS)...

Drobny minus:

- absolutny brak przestrzegania programu zawodów - i odprawa przed startem i zakończenie zaczęły się z ponad godzinnym opóźnieniem.

- minął tydzień a wyników oficjalnych nie ma.

Mimo minusów impreza na prawdę godna uwagi. Jeśli chodzi o trening nawigacji to można nauczyć się więcej niż na trzech innych razem wziętych. Szkoda tylko, że frekwencja słaba. Zaledwie 6 zespołów na trasie 50km. No i szkoda, że czas zespołu jeśli tylko zmieści się w limicie nie ma absolutnie, żadnego wpływu na wyniki. Nam poszło średnio. Zrobiliśmy całość w limicie (GPS zapisał 55km) ale wzięliśmy aż 7 punktów stowarzyszonych i PK 3 nie znaleziony (jak opisane powyżej). Tak jak w tytule nie mogę się zdecydować czy mi się bardziej podobało czy nie podobało.

Zet El.

 

22:59, bazylsblox , Relacje
Link Komentarze (1) »
piątek, 24 kwietnia 2015
Sarnia Skała

Dla tych, którzy tęsknią za górami.

DSC06606

Częściowo "zimowy" atak na Sarnią Skałę, wraz ze starszym synem.

DSC06615

DSC06616
DSC06611

DSC06629

DSC06609

A tu jeszcze 60 kwiatków dla naszego Pawła. Wszystkiego najlepszego.

DSC066342

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66