Kategorie: Wszystkie | Myśli nieuczesane | O nas | Relacje | Wyniki/Plany
RSS
sobota, 11 lutego 2012
Dalej napierają

Tyle czasu minęło od ich startu, tyle rzeczy my, zwykli śmiertelnicy zrobiliśmy, a oni dalej napierają.

Zdjęcia: Ex Medio, czyli Wojtek Urbaś i Łukasz Utko

Ekipa Zenka już od dłuższego czasu zasuwa we trójkę. Irek zrezygnował już chyba na pierwszym przepaku. Ja jakimś kolejnym byli nawet na drugim miejscu.

Trzymajmy dalej kciuki.

Już parę ekip będzie miało DNF. Warunki ekstremalne, jak donosi organizator, to miejscami dzisiejszej nocy termometry wskazywały temperaturę -26 st. SZOK. Tak więc już należy się wszystkim uczestnikom wielki szacunek.

Od rana nie ma niestety nowszych wieści z trasy, więc nic nie wiadomo. Pozostaje czekać na dalsze sygnały z trasy i z mety.

Dopisano 12.02: Po 53,5 godzinach morderczej walki, o 3.30 w niedzielę nasza ekipa (choć zdekompletowana), dotarła do mety. WIELKIE GRATULACJE. Jestem pełen podziwu.

piątek, 10 lutego 2012
Czyżby Zenek?

To chyba jeszcze przed startem.

Fot.: Olek Jasik

 Fot.: Joanna Nowicka

Informacje z trasy pojawiają się również na tej stronie.

czwartek, 09 lutego 2012
Wyznaczanie granic

Rajd Zimowy Timex 360 rozpoczęty. Przynajmniej tak mi się wydaje. Start miał bowiem nastąpić o 22.00 z rynku w Zamościu. Niektórzy pewnie siedzą w ciepełku i oglądają tv, niektórzy pewnie już śpią, a nasz kolega Zenek rozpoczął właśnie chyba swoje największe przedsięwzięcie - start w morderczym rajdzie zimowym.

Tu banerek nieco stary, bowiem data jest zmieniona: od 9 lutego.

Morderczy, bowiem jak nie nazwać takiego rajdu, na którego pokonanie wyznaczony jest limit 62h. Jak nie może on być morderczym, skoro do pokonania jest ok. 390 km, częściowo na rowerze, częściowo na nartach, a jeszcze inna część biegiem. Nie wspominam już o jakiś zadaniach specjalnych.

Morderczy, to on jest oczywiście dla mnie, jako osoby zupełnie zielonej w tej tematyce rajdów AR. Ale nie dla Zenka, choć wiem, że miał obiekcje. Ale Zenek ostro trenował, więc miejmy nadzieję, że sobie poradzi. Jak z nim rozmawiałem przed startem, życzyłem mu tradycyjnie dużo siły, wytrwałości i oczywiście dobrej lokaty. Ale zapytałem jeszcze, "- czego tak na prawdę Ci życzyć". A w odpowiedzi usłyszałem:

- Abym przeżył.

Ten rajd jest takim wyznaczaniem granic własnej wytrzymałości na zmęczenie, na zimno. Kibicujmy więc Zenkowi i jego ekipie, pijąc kawę, jadąc samochodem, robiąc zakupy, czy bawiąc się z dziećmi. Czekajmy na szczęśliwy powrót Zenka i jego relację.

Sądzę, że sporo wieści może ukazywać się na funpage'u organizatora na fejsie. Choć od chwili startu nie ma wzmianki, że w ogóle ruszyli.

Trzymajmy kciuki.

poniedziałek, 30 stycznia 2012
Rower zimą

Zachęcony słowami Zenka, wybrałem się i ja do lasu, nacieszyć wzrok śniegu. Co prawda ja wybrałem jedynie słuszną metodę, czyli rower. Mimo temp. -8 st.C i tak było ślicznie. Polecam.

Jednak dzisiejsze ranne -17 st. zdecydowanie ostudziło moje zapały i emocje.

Kilka zdjęć więcej znajduje się tutaj.

niedziela, 22 stycznia 2012
Śpieszmy się kochać śnieg...
Wstaję rano, patrzę za okno, wow 10cm świeżego śniegu. Wychodzę na trening przed południem. Ciepło coś... Śnieg się klei, z drzew leje się woda. I tak wykorzystałem okazję. Od 14 padał deszcz i tak do tej pory. Zima jego mać.




P.S. Wpisując właśnie trening do moich tajnych akt treningowych na komputerze, zauważyłem, że dziś był mały jubileusz. Gdzieś tam na trasie wystukał dziesięciotysięczny wybiegany kilometr od czasu jak prowadzę zapiski. Fanfar i szampana nie było. Było mokro w butach i jak zwykle człap człap.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28