Kategorie: Wszystkie | Myśli nieuczesane | O nas | Relacje | Wyniki/Plany
RSS
wtorek, 20 stycznia 2015
S&I

S&I czyli drużynowy Staruch i drużynowy Inwalida w ubiegłą sobotę wystartowali w Rajdzie Czterech Żywiołów. 

S&I fot. Rajd Czterech Żywiołów

Panowie spacerowali na trasie pieszej 50km. Na szczęście (ze względu na ich mocne strony) trasa miała kilometrów mniej (track pokazał niecałe 41km.) więc nie zrobili sobie krzywdy. Uprzedzając fakty- uzyskali czas 7:41 i zajęli 33 i 34 miejsce z 63 startujących.

Przed startem nie powiodła się próba uzyskania od budowniczego trasy mapy godzinę wcześniej. Ze względu na ich ułomności dodatkowa godzina do limitu byłaby na pewno wskazana. Niestety budowniczy trasy okazał się bezdusznie uczciwym człowiekiem i mapy nie wydał.

Trasa na Jurze, a jak na Jurze to typowo: krzaki, skały, górki, trochę piachu, jeszcze trochę krzaków.

Nawigacyjnie raczej łatwo z jednym trudniejszym punktem, który jednak wszedł "od strzału".  Aura jak przystało na zimę stulecia.

Urozmaicenie stanowił punkt w dziurze (jaskini), gdzie ze względu na małą przepustowość uzbierała się długa kolejka i odbywały się różne ciekawe negocjacje, płacze, dowcipy i żale. 20 minut się odstało. Swoją drogą budowniczy powinien bardziej uważać, bo co by było jakbym tak do tej dziury wlazł i powiedział, że nie wyjdę? Siłą by mnie raczej nikt nie dał rady wyciągnąć jakbym gryzł, kopał i lampionu własnym ciałem bronił (zwłaszcza jakby to był ten lampion prototypowy co to o nim na końcu będzie).

Drugą atrakcją była rywalizacja z pewną Trójcą (chyba świętą jeszcze nie). W skład Trójcy, która przez większość trasy deptała po piętach lub pięty deptane miała, wchodzili: znana celebrytka PKŻ (wielokrotnie opiewana na blogu dolnysan.blog.onet.pl) oraz Państwo Podraza. Ostatecznie Trójca łaskawie i z litości zapewne pozwoliła o minutę wygrać zawodnikom Motylej Nogi.

I na koniec zapowiadana ciekawostka. Podczas imprezy testowane były nowe lampiony:

W Związku Orientacji Sportowej trwają jeszcze rozmowy czy nowy typ lampionu ma być pusty czy pełny. A jeśli pełny to ile ma mieć procent.

Zet El

22:37, bazylsblox , Relacje
Link Komentarze (5) »
wtorek, 06 stycznia 2015
Here Comes The Sun



piątek, 02 stycznia 2015
Za ile?

Komentarze są raczej rzadkością na tym blogu dlatego każdy witamy z radości. Pod starym wpisem na temat psychologi kolejki pojawił się ostatnio taki:

Anna Rekel to psycholog, psychoterapeuta oferujący sesje małżeńskie, rodzinne, indywidualne. Zapoznaj się z pełną ofertą na naszej stronie internetowej.: 

Ok. Fajna sprawa, chętnie spotkam się z Panią Anną i posłucham co ma do powiedzenia. Pytanie tylko ile Pani Anna powinna zapłacić mi za wizytę? No i czy mam wystarczające kwalifikacje aby pomóc rozwiązać problemy Pani Anny? A i w końcu jaka ma być ta sesja? Mam być sam (indywidualna), z małżonką (małżeńska) czy z małżonką i diablętami (rodzinna)? Z diablętami to nie polecam bo to będzie dużo więcej kosztować i raczej będzie to terapia szokowa. Pani Anno napisze Pani jeszcze co ma być.

Zet El

wtorek, 30 grudnia 2014
Rocznica

"Nigdy ostatni i nigdy pierwszy, hej to chyba śni Ci się życie" - tak jakoś przypomniał mi się dziś ten kawałek...



Dokładnie rok temu dowiedziałem się, że poza byciem gburem i chamem dolega mi coś jeszcze. To był ciężki rok. Kurewsko ciężki. Czy stracony? To się okaże. Chciałbyś wierzyć, że całe to doświadczenie uczyni mnie silniejszym ale jakoś nie mogę. Żyje się tak trochę na huśtawce. Jednego dnia wstajesz i myślisz "Rozpierdolę ten system. Wyleczę się, wrócę do formy i jeszcze im wszystkim pokażę". Następnego dnia wstajesz i myślisz "O czym ty mówisz? Przecież to się kurwa nie może udać". Dziś przykładowo jestem na etapie "ja wam wszystkim pokarzę" choć nie mam pojęcia o jakich wszystkich chodzi. Przepraszam ze wulgaryzmy ale czasem to one najlepiej pokazują emocje.

Ten rok był lipny ale nie zawsze tak było i nie zawsze będzie. Korzystając z okazji, że w rocznicę żona w pracy, jedno dziecko u swojej koleżanki, drugie śpi, dla poprawy humoru przegrzebałem archiwum bloga. Powspominałem. Przy okazji wybrałem top 10 najlepszych relacji, które popełniłem. Oczywiście w mojej subiektywnej ocenie. Miało być top 5 ale jakoś trudno było się zdecydować co jeszcze wywalić, bo wstępnie wyszło mi ponad 20. Nie żeby na blogu było aż tyle wartego uwagi. Po prostu dla mnie są w jakiś sposób ważne bo to spory fragment mojego życia. Chronologicznie:

1. Relacja-z-konca-stawki - pierwsza relacja na blogu, za długa, ale nawet po latach ją lubię,
2. Dla-Slawy-i-Pieniedzy - sława i kasa nie przyszły,
3. O-jeden-most-za-daleko - historia pewnej solniczki
4. Ploszenie-w-Bazantarni - historia mlaskającego błota
5. Shit-Orient - o tym jak pływają najlepsi
6. Ambitna-turystyka - porażka czy sukces ?
7. Jesli-to-maj-to-widzimy-sie-w-Limanowej - historia pewnego kubeczka
8. Piec-dni-w-chlewie - o tym, że miejsce świni jest w chlewie a łamagi nie dają rady wejść na Rysy
9. Skrajna-anomalia - o niesprawiedliwości sportu
10. Przepraszam-czy-tu-bija - o integracji z lokalną ludnością

Najbardziej cieszy mnie, że miałem okazję fajnych ludzi spotkać, z fajnymi ludźmi napierać. Która relacja jest najlepsza? Nawet jeśli to kłamstwo to umówmy się, że ta którą dopiero napiszę. Trzeba się brać do roboty i w nadchodzącym roku dopisać kolejny rozdział wspomnień. A propos huśtawki...



Zet El

niedziela, 21 grudnia 2014
Masakra

W telegraficznym skrócie. Paweł wystartował w Nocnej Masakrze na trasie 100km. Było nie było tegorocznych Mistrzostwach Polski na tym dystansie.

Poszło mu tak, że skończyło się na masakrze stóp i walce z bólem od połowy trasy. Niestety w efekcie opuścił cztery punkty. Na trasie spędził prawie 23h. Nawigacyjnie podobno było ok, punkty wchodziły. Zajął ostatecznie 30 miejsce w generalce i 7 wśród weteranów. Jeśli mam być szczery to moim zdaniem: "Panie Pawle stać Pana na więcej!".

Być może więcej dowiemy się jak Paweł napisze po powrocie relację... A no to się nie dowiemy...

Zet El

16:18, bazylsblox , Relacje
Link Komentarze (1) »