Kategorie: Wszystkie | Myśli nieuczesane | O nas | Relacje | Wyniki/Plany
RSS
czwartek, 20 kwietnia 2017
Patrz w lusterka

Patrz w lusterka, patrz do miski - Motyla Noga jest wszędzie...

14926764356121

...albo i nie.

czwartek, 23 kwietnia 2015
Coming Back To Life

Kamień milowy. Wybrałem się dziś o poranku jak zwykle poczłapać na górkę i jakoś tak pierwszy kilometr pobiegło mi się pół minuty szybciej niż zwykle, drugi prawie minutę szybciej. No to stwierdziłem: "dobra wykorzystajmy to dziwne zakrzywienie czasoprzestrzeni i zobaczmy co ten złom jeszcze potrafi."  Obwieszczam że pierwszy raz w "erze nowożytnej" nabiegałem moją tradycyjną pętelkę w tempie poniżej 6:00 min/km. A dokładnie 8,05km, czas 46:56, tempo 5:50 min/km, przewyższenie 175m. Wiem, że obiektywnie to śmieszny wynik, ale jestem z niego tak cholernie dumny, że ucieszył mnie bardziej niż niejedna ukończona w "erze starożytnej" setka na orientację. Gdy 9 miesięcy temu wracałem do "biegania" w zawrotnym tempie 15:00 min/km, 6:00 to był dla mnie wynik totalnie nieosiągalny i niemożliwy do zrobienia. To był mój Everest, moje marzenie. Dziś się spełniło. 

P.S.1 No to teraz popracujmy, żeby tak biegać przy 70% HRmax i już szybciej nie muszę.  

P.S.2 W ubiegłym tygodniu służba zdrowia pomimo pewnych wątpliwości stwierdziła, że odniosła sukces i zostałem wyleczony. Mój obecny status: do wnikliwej obserwacji. 

Zet El.

wtorek, 21 kwietnia 2015
Teren niezabudowany

Można powiedzieć, że nasz drużynowy kolega Paweł opuścił w dniu dzisiejszym teren zabudowany i wjechał w teren niezabudowany - ukończył 60 lat. Pawle życzę Ci, żeby dane Ci było złamać "dozwoloną prędkość maksymalną na autostradzie". 

P.S. Z okazji urodzin Paweł otrzymał od swoich "fanów" album z życzeniami. W formie cyfrowej wszystkie nadesłane zdjęcia można obejrzeć tutaj: galeria. Jakby ktoś chciał się jeszcze dołączyć zapraszam, kilka wolnych stron w albumie zostało. Zawsze mogę dorobić odbitki i dostarczyć solenizantowi - niech sobie doklei... 

Zet El. 

czwartek, 16 kwietnia 2015
Prawdziwe ultra

"To ja tulipan. Właśnie otwieramy radośnie swój pąk w promieniach wschodzącego słońca by głosić światu ciepło, pokój i wiosnę"

"To ja ślimak, precyzyjny morderca. Właśnie korzystając z porannej rosy kończę pokonywać dwumetrowej szerokości pas kostki brukowej po to by Cię zeżreć tulipanie. Wiem, że być może nie starczy mi śluzu by wrócić po rozgrzanej w południe kostce ale przynajmniej zginę próbując. Ale nawet jeśli zginę, nie martw się. Po mnie przyjdą kolejni (z muszlami i bez muszli) by kontynuować me dzieło..."

P.S.1 Podczas tej sesji zdjęciowej nie ucierpiało, żadne zwierzę ani roślina. A potem to już nie wiem jak się dogadali...

P.S.2 Dochodzę do wniosku, że tego beznadziejnego bloga to już chyba nikt nie czyta, nawet moja własna żona. Dwa wpisy wcześniej roztoczyłem przed nią wizję rozwodu, a tu żadnej reakcji. Zaraz, zaraz a może ona siedzi cicho bo się cieszy na tą perspektywę. Ups... Już mnie nie kocha tak jak kiedyś...

Zet El.

sobota, 11 kwietnia 2015
Via Alpina

Miało być o czym bliższym domu niż Pacific Crest Trail i jest. Przy okazji PCT pisałem o trzech warunkach koniecznych żeby go zrobić. Tutaj ze względu na lepszą dostępność i krótszy dystans być może nie trzeba by rozwodzić się z żoną (podkreślam: być może). Poznajmy szlak (a w zasadzie szlaki) o nazwie Via Alpina. 

Pierwszy raz tą nazwę usłyszałem jakieś 8 lat temu w schronisku Neue Prager Hutte od jakiegoś "lokalsa" i bardzo mnie zaciekawiła (w każdym bądź razie na tyle żeby się jej dokładniej przyjrzeć. Kryje się pod nią sieć 5 szlaków w Alpach (http://pl.wikipedia.org/wiki/Via_Alpina). Każdy z nich jest ciekawy, ale tak naprawdę w oczy rzuca się zwłaszcza ten czerwony.

 

Zaczynamy nad Adriatykiem i kończymy w Monako. Albo w drugą stronę. Proste i przyjemne. Długość lekko ponad 2500km. Łączne przewyższenie coś koło 138tys. W porównaniu z PCT jest tu zdecydowanie lepszy dostęp do infrastruktury. Co dzień można liczyć na nocleg pod dachem i dostęp do ciepłego posiłku (i zimnego piwka). Oczywiście to wszystko kosztuje, ale jeśli nie martwimy się budżetem to można wędrować bez namiotu, kuchenki i dużych zapasów jedzenia i wody.

Całość oficjalnie liczy 161 etapów. Tu jest to ładnie rozpisane i zaznaczone na mapie: http://www.via-alpina.org/en/page/237/the-red-trail. Niektóre etapy są dość łatwe i można je spokojnie połączyć. Na przykład etap nr 11: 7km (300m w górę, 120m w dół) - coś można by jeszcze po obiedzie dorzucić. Ponieważ kiedyś dawno temu (nazwijmy to w "erze starożytnej") robiłem bardzo, ale to bardzo nieśmiałe przymiarki (czysto teoretyczne) do tego szlaku, spędziłem kilka godzin na analizie i rozpisaniu etapów "po swojemu". Wyszło mi wtedy około 110 etapów. Dodajemy do tego z 10 dni rezerwy na nieprzewidziane trudności typu załamania pogody czy ładne alpejskie pastereczki i wychodzi cztery miesiące. Czerwiec, Lipiec, Sierpień, Wrzesień. Wobec powyższego z żoną jednak trzeba się rozwieźć. 

Mógłby być piękny projekt o nazwie Motyla Alpina. A jaka relacja na żywo by w tego mogła powstać... Cytując jednak jednego z moich profesorów na studiach: "Prawdopodobieństwo, że zdacie ten egzamin wynosi zero przecinek siedem (tu robił dramatyczną przerwę). Oczywiście mam na myśli zero przecinek siedem zer i jedynka." I takie jest właśnie prawdopodobieństwo realizacji tego projektu. Kto chce podkraść pomysł na tą wycieczkę proszę bardzo. Dobra zabawa gwarantowana. 

Zet El. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21